
Oj co to był za wieczór! 6 grudnia b.r., na św. Mikołaja, Stary Port w Krakowie znów stał się dla nas przystanią w szaleństwie na zewnątrz. I mowa nie tylko o szaleństwie światowym ale i krakowskim, do którego już wjechać tego dnia było naprawdę sporym wyczynem a co dopiero zaparkować. Tłumy wszędzie i nie tylko z powodu naszego koncertu :D.
Ale Stary Port nam te chwilowe niedogodności wynagrodził w wielosób 🙂
Lubimy tu grać autorskie koncerty, bo to zawsze spotkania z przyjaciółmi, poznawanie nowych przyjaciół i klimat jakiego nie ma żaden lokal w Polsce, który znamy. Czujemy się tu zawsze jak u siebie, a gdy jeszcze za sterami gałek stoi akustyk Fryderyk, z którym zawsze nam się dobrze pracuje, mamy świetny komfort grania a co za tym idzie swobodę i możliwość skupienia się tylko na muzyce.
Jak zwykle Tawerna była pełna i to rozśpiewanych i roztańczonych fanów muzyki folkowej co nas dodatkowo napełnia dobrą energią, nic więc dziwnego, że zagraliśmy trzy pełne sety. Dodatkowo udała nam się mała niespodzianka (w końcu to Dzień św Mikołaja) i w trzecim secie pojawił się obok nas na scenie gość specjalny – oddany tradycji, szantymen co się zowie – Pat Sheridan z Irlandii. Zaśpiewaliśmy dwie szanty, ale Patowi tak się spodobało, że został już z nami do końca na scenie.
Mieliśmy już okazję z Patem w Starym Porcie wystąpić, równe sześć lat temu, w grudniu 2019 roku. I wtedy, i teraz jak zawsze był to dla nas ogromny zaszczyt, że tak uznana w świecie szantowym postać stanęła razem z nami na scenie, by trochę poszancić.
Bardzo udany wieczór. Wracamy już w lutym podczas festiwalu „Shanties”! Będzie kolejna niespodzianka!
A za zdjęcie dziękujemy Dobrochnie Nowak
Pełną galerię jej zdjęć z koncertu możecie obejrzeć tutaj. Jak zawsze piękne są!
Udostępnij na:
(od 2001 r.)
zagranych koncertów
minut nagranej muzyki
odwiedzonych miast
wyjątkowych głosów
akustycznych instrumentów
różnorodnych utworów